Koniec narzekania

Kolejny raz próba przedstawienia swojego zdania kończy się małą awanturą, mam dość, czas to zmienić, a, że nie ma sensu zmieniać innych lepiej zacząć od siebie.
Przyzwyczaiłam się już, że każda próba zwrócenia uwagi, wyrażenia swojego odmiennego zdania na jakiś temat w domu nie kończy się sukcesem, zawsze staram się długo zastanawiać zanim się wypowiem, przedstawić to w najdelikatniejszy sposób, ale i tak zawsze kończy się tym, że ja się czepiam, że tylko innych atakuję, itd, zawsze z dobrych intencji wychodzi kłótnia. Wniosek jest prosty: szkoda własnych nerwów na rozmowy, które i tak nie przynoszą skutków.

W mojej głowie pojawił się pomysł: koniec z wszelkim narzekaniem, krytykowaniem itd. Jak długo? Początkowo miały być dwa tygodnie, ale stwierdziłam, że to za krótko, bo większość tego czasu spędzę w domu, dopiero, jak zacznie się nowy semestr to będzie wyzwanie :).

Wiadomo nie jestem bez winy, często zdarza mi się krytykować bez większego powodu, jakiś drobiazg, zauważyłam, że zawsze takie negatywne emocje się powielają, wystarczy jedno słowo, a potem znajdują się inne powody i od razu pojawia się gorszy nastrój. Czyli, czy było warto? Raczej nie.

Przez ten miesiąc postaram się jak najbardziej ograniczyć narzekanie i inne negatywne emocje, wiem, nie będzie łatwo, bo zawsze się coś znajdzie, zawsze jest jakiś powód. Ale będę starała się powstrzymywać, dla lepszego samopoczucia, ciekawa jestem co z tego wyjdzie.

Jest parę sytuacji na które chcę zwrócić największą uwagę.

  • Dom/ rodzina- tu czuję, że będzie najgorzej, niestety moje odmienne zdanie często daje o sobie znać, ale teraz po prostu postaram się odwrócić i nie komentować, zatrzymać swoje zdanie dla siebie dla dobra ogółu, nie komentować zachowania innych.
  • Często w rozmowach z koleżanką potrafimy narzekać na wszystko i na wszystkich, nic specjalnego, takie zwykłe gadanie i tu też będzie ciężko, bo trzeba będzie się przemóc i powiedzieć, że jednak nie jest tak źle, że ktoś nie postąpił wcale najgorzej, ale będę się starała.
  • Kilka innych osób, w przypadku których czasami sobie uświadamiam, że zbyt wiele niezbyt miłych słów w stosunku do nich używam. Niby wszystko w żartach, niby wszystko z pełną świadomością drugiej osoby, że to tylko żarty, że wcale tak nie myślę, z ogólnym przyzwoleniem na takie zachowanie i z podobnymi komentarzami w stosunku do mnie. To jest takie normalne, że nie wyobrażam sobie, że mogłoby tego zabraknąć, ale gdyby tak spróbować inaczej, jednak nie skomentować? Spróbować nie zaszkodzi.

Taki mały eksperyment. Mam nadzieję, że po kilku dniach nie zapomnę o nim. Wiem, że nie będzie idealnie, bo chwile słabości się znajdą, ale nawet powstrzymanie się od jednego niepotrzebnego zdania jest sukcesem.

Przede wszystkim traktuj innych tak jak sam chcesz być traktowany i może zachowania innych się nie zmieni, w stosunku do nas ciągle będziemy słyszeli to samo, ale przynajmniej my będziemy mieć świadomość, że jesteśmy w porządku ;).



6 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu staram się nie narzekać. Jest to trudne, zwłaszcza gdy trafia się na typowe marudy i od razu korci Cię żeby dołączyć się do ich marudzenia:)
    Trzymam za ciebie kciuki:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bedzie dobrze. Warto sie nauczyc bycia optymista i nie narzekac.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałam już kilka razy, z różnym skutkiem, ale może warto spróbować jeszcze raz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto, zawsze warto spróbować ;).

      Usuń
  4. No, czasami naprawdę nie jest łatwo po prostu coś przemilczeć, dlatego życzę Ci powodzenia w eksperymencie! choć w praktyce to mogę powiedzieć, że moim zdaniem połowa sukcesu tkwi w tym, z jakimi ludźmi się przebywa. Jedni zarażają pozytywnym spojrzeniem, inni sprawiają, że wszystko widzi się w ciemnych barwach. pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Uwielbiam walke z narzekaniem. Kiedyś robiłam to 24 godziny na dobę. Byłam jednym wielkim krytykiem wszystkiego i wszystkich (tak po mamusi odziedziczyłam tę cechę charakteru). Teraz też jeszcze wciąż mi się to zdarza, naszczęście coraz rzadziej. Dzięki pracy nad sobą i swoimi nawykami udało mi sie to zmienić i ograniczyć! Pomogły mi w tym afirmacje oraz pisanie codziennie listy wdzięczności za dany dzień. Staram się o tym pamiętać i je spisywać. Aby zobaczyć jak to wygląda zapraszam na ubiegłoroczne lutowe wpisy na mym blogu - http://thoughtcanbechanged.blogspot.com/2012_02_02_archive.html Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń