Planów ciąg dalszy


W skrócie najbliższe miesiące można opisać jako czas zmian, nagle się zorientowałam, że zaraz wszystko się zmieni i nic nie będzie wyglądało tak jak teraz. Koniec studiów, szukanie pracy i jeszcze na dodatek ślub mojego brata (niby mnie to bezpośrednio nie dotyczy, ale jednak też wiele zmieni).
Zdałam sobie sprawę, że jeśli nic nie zmienię to za kilka miesięcy moje życie będzie przedstawiało się w bardzo nudny sposób: praca, powrót do domu, w którym są tylko rodzice, więc nawet porozmawiać nie będzie o czym. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że po skończeniu studiów kontakty z niektórymi osobami się urwą, a z innymi ograniczą, nie będzie tak jak teraz. Jeśli tak ma wyglądać moje życie to ja podziękuję, mam większe wymagania. 
Ale wiadomo, wymagać sobie można, jednak jeśli samemu nie zrobi się nic żeby swoją sytuację zmienić to nic się nie zmieni. Zastanawiałam się jak to wszystko ogarnąć i szybko pojawił się pomysł "Listy celów do 25 urodzin", okrągła rocznica, więc fajny termin, dodatkowo zostało do niej półtora roku, więc ze wszystkim zdążę się wyrobić. Są na niej cele większe i mniejsze, ale wszystkie wymagają systematycznej pracy, tak żeby na końcu móc stwierdzić, że mi się udało. Całą listę pokażę innym razem.

W takim ładnym zeszycie planuję przyszłość
Zaplanowałam sobie chyba każdy aspekt mojego życia, może zaplanowałam to złe słowo, nie lubię dokładnego planowania, bo w międzyczasie wszystko może się zmienić, wyznaczyłam, więc sobie drogę, po której chcę iść i przewiduję pełno modyfikacji w trakcie. Na pewno nie będę się nudziła, wręcz przeciwnie, zastanawiam się jak mi się uda to wszystko pomieścić w czasie.

I teraz nie mogę się tego wszystkiego doczekać, kiedy to wszystko się spełni, a raczej, kiedy ja doprowadzę do spełnienia tego. Realizacji celów nie zostawiam na później, nie zacznę w odpowiednim momencie, to znaczy, kiedy skończę studia, kiedy znajdę pracę, kiedy będzie ciepło, czy nie wiadomo jeszcze kiedy, w miarę możliwości zaczynam już teraz. I już teraz widzę, że to był genialny pomysł, goni mnie termin, tyle rzeczy do zrobienia, wiec korzystam z każdej nadarzającej się okazji, bo nagle okazuje się, że w zadziwiający sposób trafia mi się wszystko czego akurat potrzebuję, wszystko prowadzi mnie we właściwym kierunku. Dzięki temu, albo przez to, mam teraz pełno spraw na głowie, bo niczego nie chcę odpuścić, ale to mi się podoba.

Follow on Bloglovin

3 komentarze:

  1. Ech....jak dawno to było....studia. Piękny czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko Ci się uda! zobaczysz! I powodzenia!

    OdpowiedzUsuń